class="page page-id-22 page-template-default"
V ^

Opinie Konsumentów


Poniższe opinie są zamieszczonymi recenzjami naszych konsumentów, które zostały przez nich umieszczone na naszej facebookowej stronie albo przesłane mailem – dziekujemy jeszcze raz za te ciepłe słowa – to dla nas prawdziwa inspiracja do tworzenia. Będziemy również wdzięczni za przesłanie Państwa recenzji naszych słodkości.

S.REGEL – Trufle pyyyyyyyyyyszne,solenizantka wniebowzięta(ja trochę mniej-szlag mi trafił całą dietę,moja „silna”wola przy takich pyszotach wysiada)dziękuję i pozdrawiam.

SYLWIA EMEYA – Tych pyszności skosztowałam po raz pierwszy na Warszawskim Festiwalu „Czekoladowe Życie” i przyznać muszę iż to najlepsza słodycz jaką miałam przyjemność rozkoszować się:) Zmysłowe doświadczenie, i tak ciasto di Siena, które serwowano zostało ochrzczone przeze mnie „grą wstępną” a trufle kolonialne i toskańskie zyskały nazwę „duchowych orgazmów”. Ponieważ od lat kilku jestem wykładowcą w „Kobiecie Zmysłowej”, gdzie nauczam o orgazmach duchowych, tao i tantrze to temat uniesień są mi dobrze znane;) Mam szczerą nadzieję że zarówno „gra wstępna” jak i „duchowe orgazmy” znajdą się jako stały poczęstunek na tych szkoleniach:) aby każda z kobiet poznała ich aksamitny i rozkoszny smak:) Polecam jako zmysłowy zawrót głowy, zamiennik jak i … poprawiacz humoru:)

MAGDALENA STANIEWSKA – Trufle kolonialne… zupełnie szczerze piszę, że chyba jeszcze nigdy nie dane mi było spróbować czegoś tak dobrego! Dosłownie rozpływały się w ustach! Mąż także zachwycony 🙂 Dziękujemy!

MAJKA LI – paczuszka do mnie doszła!!! smak trufli kolonialnych ogarnął moje podniebienie. super sprawa. lubię jak rozpływa się w ustach.

MONIKA GRABAN – Dawno, dawno temu…no dobrze, może jakieś 3 dni temu usłyszałam niespokojne
stukanie do drzwi mojego małego mieszkanka. Listonosz, on zawsze tak samo nerwowo obstukuje wszystkie mieszkania na moim piętrze. Nigdy nie sądziłam, że można tak szybko chcieć roznieść listy, paczki, rachunki i…przesyłki ze słodkościami ze …Słodkiej Manufaktury Leona. Tak, w końcu do mnie dotarły!! Tak samo nerwowo, jak listonosz pukał do mych drzwi, ja rozerwałam brzeg brązowej koperty. Wysypałam na stół kuchenny 3 zawiniątka.Z wierzchu niepozorne, ale już wtedy wiedziałam, że piątkowy wieczór będzie
wyjątkowo słodki. Plan był następujący: gorąca kąpiel, jeszcze gorętsza herbata z rumem, ciepłe bamboszki i koc, a do tego tajemnicze 3 małe paczuszki z fabryki marzeń. Jak zaplanowałam – tak zrobiłam! Szybko wskoczyłam pod koc i błyskawicznie dobrałam się do pierwszej paczuszki: TRUFLE Z PŁATKAMI RÓŻY: zapach – słodkawy, z nutką gorzkiej czekolady; kształt – nieokreślony, zaciekawiający; smak: wykwintny, znakomity, nie do podrobienia…Płatki migdałów delikatnie kruszyły się w ustach, czekolada wypełniała każdy kub…eczek smakowy, a delikatny posmak róży pozwolił mi przenieść się w świat najcudowniejszych doznań. Kiedy otworzyłam już oczy okazało się, że przede mną leżą jeszcze 2 zachęcająco wyglądające smakołyki: CIASTO DI SIENA oraz Trufle kolonialne ze skórką pomarańczy. Wszystko pięknie zapakowane, tradycyjnie, ale nowocześnie, uroczo, ale profesjonalnie… Zaczęłam drugą część uczty dla moich wszystkich zmysłów – CIASTO DI SIENA. Kruche, smaczne, najlepsze! Przesyt bakalii, jedyny, głęboki smak belgijskiej czekolady – gdyby mój dziadek potrafił takie cuda robić, to byłby królem świata! Nie, na pewno nie podzielę się tym specjałem z nikim – pomyślałam. Hmmm…nie było na to najmniejszej szansy, bo zanim sobie uświadomiłam, że siedzę na kanapie, a nie pośród migdałowych drzew oblanych cudowną czekoladą, to pochłonęłam ostatni kęs CIASTA DI SIENA. Dobrze, że czekał na mnie jeszcze jeden smakołyk: Trufle kolonialne. Delikatnie przysunęłam trufla do warg i agresywnie przegryzłam grubą warstwę belgijskiej czekolady, najgrubszą, jaką tylko mogłam sobie wymarzyć. Pod nią odkryłam cudowny smak daktyla. Słodycz owocu, gorzki smak czekolady…sen na jawie. Nie znam równie pysznej czekolady, równie wykwintnego smaku, jak TRUFLA KOLONIALNE.
Koniec? Ale…ale pozostał niedosyt! Nie mogę sobie tego zrobić, muszę móc kontynuować tę chwilę! Muszę! Może kolejna słodka paczka? Nerwowe stukanie listonosza do drzwi mieszkania, ciepła kąpiel, bamboszki, koc i…pudełeczko najcudowniejszych przysmaków na świecie??…Dziękuję – to było coś cudownego! 🙂

MICHAŁ MACHOWSKI – I have a dream… obudziłem się w średniowiecznej wiosce. Właśnie trwał dzień Wielkiego Trufla. Miejscowe wręczarki krążyły po uliczkach z koszami rozmaitych trufli. Czeladnicy uwijali się aby przygotowywać dla spragnionych wędrowców rozmaite przysmaki. Wszyscy byli podekscytowani i wyczekiwali wieczora. Wtedy miał zadebiutować specjalny gość – Trufel Śliwkowy. To miała być Jego premiera. I have a dream…now, I’am not dreamed. obudziłem się – niestety przed wieczorem. Ale na szczęście premiera Trufla Śliwkowego mnie nie ominęła. Był w malutkiej paczuszce, czekając na swoją premierę. I rozpoczęła się degustacja. NIE. To było raczej delektowanie się niezwykłym smakiem śliwki, alkoholu, marcepanu i belgijskiej czekolady. o chwilo trwaj. I jeszcze ten smak kokosa. Biedni mieszkańcy krajów kokosowych, którzy nie wiedzą co tracą nie jedząc kokosa w owej Trufli. Tak, zdecydowanie wiele tracą. pozwólcie że powrócę wraz z bohaterem dzisiejszego dnia do mojego snu. Premiery ciąg dalszy

KATIE KRYPCZYK – Wspaniały słodki prezent !!! I tak cudownie zacząć dzień… kawa i wyborne trufle Mój absolutny faworyt TRUFLE RÓŻANE !! złoty medal ! tak pyszne i delikatne .. absolutny hit ! Cisto di Siena wspaniała konsystencja , można kroić na małe kawałki , dla wielbicieli bakalii, belgijskiej czekolady idealnie dobranych przypraw jak kardamon imbir cynamon pięknie pachnie .. Trufle Kolonialne dla wielbicieli Słodko-Gorzkiego 🙂 słodkie daktyle , skórka pomarańczy belgijska czekolada wszystko oprószone gorzkim kakao ! WIELKIE DZIĘKI ! :)‎MICHAŁ MACHOWSKI…Na początku zapach – egzotyka, czuć pomarańczę, czuć wibrujące wokół nosa kakao. Pierwszy gryz. Doznanie daktyla. Skórka pomarańczowa, chyba kandyzowana. Tak. Zdecydowanie. Powiewa cynamonem. No i ta czekolada. Teraz wiem, że to co czasami nazywają w sklepach czekoladą niewiele ma z nią wspólnego. Pyszności. Nie to za mało powiedziane. Nie wiem czy potrafię oddać ten smak. Ale nie ma sobie równych. I jak tu jutro iść do pracy…?

IZABELA GRELA – jeśli ktoś pragnie zrealizować marzenie, by rozpieścić podniebienie rozposznym smakiem czekolady o wysublimowanym smaku, musi sięgnąć po Słodką Manufakturę Leona… To pokkusa warta grzechu ;o) Rozkosz w ustach nabiera bardzo reallnych ksztaltów – trufli, pomarańczy zanurzonych w belgijskiej czekoladzie, śliwek z marcepanem ….

MAŁGORZATA RUSIŁOWICZ – Od wielu rzeczy można się uzależnić i chociaż od slodyczy wolę jednak goloneczkę to truflom oprzeć się nie potrafię. Popadłam w uzależnienie od którego nawet nie próbuję się wyzwolić

AGNIESZKA KOPEĆ – Czekoladki (czy też ogólnie – słodkości) z Manufaktury są przepyszne! Polecam po stokroć.

ANDZELIKA CHRAPKA – mmm mialam okazje kosztowac …cos nie do opisania bajeczne !!!! 😀 pozdrawiam serdecznie

MAGDA URBANIAK – Po cieście di Siena i śliwkach z marcepanem pistacjowym pozostało tylko wspomnienie i ładne pudełeczko…a miałam się nimi dłużej delektować… niestety zniknęły bardzo szybko… następne będą trufle.

MARTA TITANIEC – tak..znam ten boski smak trufli…

KATARZYNA MAJEWSKA – Miałam dzisiaj niewątpliwą przyjemność skosztować nowych wyrobów ze Słodkiej Manufaktury Leona wzięłam do ust kawałek,zamknęłam oczy i poczułam orgię słodkuch smaków płatków migdałowych,kokosu,smaku trufli,pomarańczy ,wszytko to w smacznej,iryginalnej czekoladzie juz sam smak tej czekolady jest oryginalny,niepowtarzalny pomysłowo zestawiony z innymi składnikami,które niby pomieszane,a jednak daje się wyczuć ich pojedynczy posmak co w efekcie daje niezapomniane wrażenia powiedzieć niebo w gębie nie będzie chyba przesadą.

OLA TURKIEWICZ – Przetestowałam trufle z płatkami róży oraz ze śliwkami…w wiórkach kokosowych…wszystko jak zwykle po prostu grzeszne…Te różane szczególnie! Te różane…ach te różane…Panie Grzegorzu, tak nie można! Pan litości nie masz!

MICHAŁ MACHOWSKI – Jadłem już lody różane, galaretki, pączki. Dziś zjadłem, chyba jednak tak nazwać tego nie można, raczej celebrowałem degustację trufli różanej. I nie wiem co bardziej mi smakowało. Czy może była to sama trufla, a może konfitura z płatków róży, a może marcepan i belgijska czekolada. hmmmmmmm. Każdy z tych produktów sam z siebie ma niesamowity smak. A tu są połączone. Jakie odczucie towarzyszy powolnej degustacji owej trufli. A może raczej to nie odczucie a wejście do innego świata. Świata ręcznych wyrobów, bez chemii. Świata rzemieślniczego trudu i pomysłowości. Tradycji i biegłości w poznaniu czekolady i trufli. Trudno podsumować ten smak. Bo jest tajemniczy. Ma w sobie coś nieodgadnionego. Aż nie mogę się doczekać otwarcia kolejnych….

KAROLINA JAKOWIEŃKO – Jesteśmy po kawałeczku Toskańskiego Ciasta di Siena:) Smak bogaty, konsystencja daktylowo przemiła. Nie za słodki, za to fantastycznie aromatyczny. Podróżniczy. Efekt tajemnicy zawdzięczamy kardamonowi! I ta pomarańcza – cytrusowe orzeźwienie!! Po prostu wspaniałe!
Jutro testujemy dalej:) Nie możemy się doczekać…. Karolina i Piotr

ALINA SIKORSKA – Trufle różane są najpyszniejsze na świecie. I te kolonialne i toskańskie też… Marcepan uwielbiam od zawsze, więc marcepanowe pałeczki wiadomo. Maciek też zachwycony. W tych słodyczach jest dokładnie to, czego zawsze w słodyczach szukamy i najbardziej lubimy. Intensywność szlachetnego smaku. No i chyba o to chodzi! Dzięki i pozdrawiamy!

KAROLINA JAKOWIEŃKO – Oprószone gorzką czekoladą Trufle Kolonialne nieco zaskakują. Są dorosłe; mroczne, wytrawne i nieco niedostępne. Nagrodą jest mięciutki daktyl. Cały smak dobrze wpisuje się w wieczorny zimowy nastrój przy kominku.

AGNIESZKA KOPEĆ – Trufle różane oprócz wspanialego smaku (zastanawiam się, jak na tę różaność reagują osoby, które się jej w czekoladce nie spodziewają!) urzekły mnie konsystencją i fakturą, a raczej fakturami. Były wspaniale kremowe, w środku aksamitnie miękkie, a dookoła otoczone chrupkimi płatkami migdałów – lubię takie kontrasty.

IZABELA GRELA – Gdy Go nie widzę – nie wzdycham, nie płaczę ;o) Gdy Go jednak zobaczę… żaden inny tak mych zmysłów nie drażni i nie nęka… Toż to straszna męka! I żaden inny tak pięknie mnie nie uwodzi a mych zmysłów tak zdradliwie nie zwodzi! I tylko Jego potęgi smaku pragnę! Gdy już me usta owionie, zda się, że mnie rozkosz pochłonie! I czy może być większa tortura, jak tęskne Jego wyczekiwanie? Gdy rzeczą zmysłów jest nie oglądanie, a truflli smakowanie? Cóż… przy zdrowych zmysłach trwanie, to przywilej odjęty, przy Truflu w czekoladzie zaklętym!

MARTA NIZIOŁ – Witam – udało się…wymknęłam się rano z kawą – gorącą czarną kardamonową – do pracowni, z kawałeczkiem toskańskiego ciasta – uwielbiam tą harmonię między kobiecą, miękko-gorzką czekoladą, pełną tajemniczych zapachów i smaków, a migdałami, słodkimi i pozwalającymi się schrupać; zaraz potem tupanie – zbliżył się niespodziewanie Mr T i od razu mnie zdemaskował: pachniesz czekoladką…, a śniadanie zjadłaś? nie odpowiedziałam, żeby nie siać zamętu w małej główce przyzwyczajonej do pewnych reguł; obiecałam niespodziankę po śniadaniu – DEGUSTACJĘ, chłopcy zapobiegliwie zabrali ze sobą owieczkę i geparda [którym jednak nie udało się nic uszczknąć]; trufle różane: przywołują na myśl niespodziankę smakową, jakiej można by doświadczyć może tylko gdzieś w Turcji lub Maroko… smak i słońce, zapach i wiatr, którymi przesycone są najwyższej jakości ingrediencje; trufle kolonialne [małżonek łaskawie odkroił mi kawałeczek] – miękkość i słodycz, w której skórka pomarańczy usadowiła się, by poddać się bezwładnemu zadowoleniu bez utraty charakteru; do rzeczywistości przywołały mnie chichoty… Starszy Brat miał zęby wypudrowane gorzko-słodkim proszkiem, ale śmiał się ze mnie, a może po prostu z radości… dziękujemy za paczuszkę, przywołała do stołu czas wspólny – bezcenny, przypomniała swoją zawartością Prawdziwe: smaki, zapachy, radości.

DARIUSZ WALERJAŃSKI – Witam postanowilem, ze takze musze to opisac – smak w ustatch piekno w dotyku i retro styl podania… a to tylko jedna czekoladka „trufel kolonialny” jaki odstapila mi kolezanka Karolina ! Co musi sie dziac w ustach, ciele i zmyslach gdy bedzie tych czekoladek wiecej i o roznych smakach ? az sie boje pomyslec. Te slodki wyrob mozna smialo polecic nawet tym ktorzy slodyczy nie jedza !! Serdecznie pozdrawiam. prodocenta.

AGNIESZKA KOPEĆ – Trufle kolonialne okazały się być tym, co lubię najbardziej. Już kiedyś ich zresztą próbowałam i zachwycałam się nad ich kompleksowym smakiem. A ten daktyl! Taki mięsisty i miękki!

MATI IHSW – W takim razie ja się wypowiem jako współdegustujacy – trufle różane bawiły mnie triolą aromatów – mocny smak pysznej wytrawnej czekolady, na drugi ogień idzie lekka słodycz marcepanu, wszystko razem kończy w różanej nucie, pulchne! Świetne, zaprawdę. Czekam na następną, ale zasada – kat: jedna trufla dziennie. Że zamówię następne to pewne.